Frankowicze i pozwy SLAPP – co zmienią nadchodzące wyroki TSUE?
- Celem pozwów SLAPP nie jest wygranie sprawy w sądzie, ale wywołanie efektu zastraszenia i obciążenie frankowiczów wysokimi kosztami procesowymi. Tego rodzaju działania mają charakter czysto taktyczny – spowalniają postępowania, wywierają presję psychiczną i często prowadzą do tego, że kredytobiorcy rezygnują z roszczeń lub godzą się na niekorzystne porozumienia
- W 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zajmie się kluczowymi pytaniami dotyczącymi zgodności pozwów SLAPP z prawem unijnym. Eksperci Życie Bez Kredytu skierowali do TSUE pytania prejudycjalne dotyczące m.in. wpływu tego typu pozwów na bieg przedawnienia roszczeń banków oraz możliwości powoływania się przez nie na zasady słuszności mimo naruszania prawa. Orzeczenia Trybunału mogą ograniczyć dotychczasowe praktyki instytucji finansowych i znacząco wzmocnić pozycję konsumentów
- Ważnym sygnałem na gruncie krajowym pozostaje rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego w Płocku (sygn. akt I C 6/22), który oddalił roszczenie Deutsche Banku, uznając, że uległo ono przedawnieniu. Sąd wskazał, że praktyki stosowane przez bank były sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, co potwierdza rosnącą świadomość sądów co do nadużyciowego charakteru pozwów SLAPP
- Równolegle trwają prace nad polską ustawą anty-SLAPP, która ma umożliwić szybkie odrzucanie pozwów służących wyłącznie zastraszaniu. Jej wprowadzenie byłoby kolejnym krokiem w stronę wzmocnienia pozycji frankowiczów i ochrony konsumentów przed kosztowną oraz destrukcyjną presją ze strony banków
Czym są pozwy SLAPP i jakie mają konsekwencje dla frankowiczów?
Pozwy SLAPP (Strategic Lawsuits Against Public Participation) to szczególny rodzaj działań prawnych wykorzystywanych przez duże instytucje lub przedsiębiorstwa, których celem jest zniechęcenie obywateli do dochodzenia swoich praw. Kluczowe w tego typu postępowaniach jest to, że nie mają one na celu realnego wygrania sprawy, lecz wywołanie efektu zastraszenia, obciążenie przeciwnika kosztami procesu i wywarcie na nim presji psychologicznej. W sporach z frankowiczami banki coraz częściej sięgają po tę taktykę, próbując powstrzymać kredytobiorców przed składaniem pozwów o unieważnienie umów opartych na klauzulach niedozwolonych.
W praktyce pozwy SLAPP stają się istotną barierą w dostępie frankowiczów do sprawiedliwości. Procedury są celowo przeciągane, a opłaty procesowe rosną, co sprawia, że wielu kredytobiorców – w obawie przed dodatkowymi kosztami i przedłużającym się sporem – rezygnuje z walki lub decyduje się na niekorzystne ugody. Banki liczą na to, że długotrwałe i skomplikowane postępowania osłabią determinację konsumentów, zmuszając ich do ustępstw.
Co więcej, zamiast rozwiązywać spory w ramach istniejących postępowań – np. poprzez zgłaszanie potrącenia swoich roszczeń wobec kredytobiorcy – banki celowo inicjują odrębne procesy. Taka praktyka prowadzi do powielania postępowań i generowania dodatkowych kosztów, które nie służą rozwiązaniu problemu, lecz stanowią formę presji mającej zniechęcić frankowiczów do dalszych działań.
Jednym z najbardziej typowych przykładów strategii SLAPP stosowanej przez banki jest składanie w pozwach o zwrot kapitału wniosków o zawieszenie sprawy aż do zakończenia procesu wszczętego przez konsumenta o unieważnienie umowy kredytowej. Takie posunięcia jasno pokazują, że instytucjom finansowym nie chodzi o szybkie rozstrzygnięcie sporu, lecz o przeciąganie postępowania i maksymalne podniesienie kosztów po stronie kredytobiorcy.
Jakie kwestie rozstrzygnie TSUE w sprawie SLAPP i frankowiczów?
Orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczące pozwów SLAPP mogą okazać się równie doniosłe, jak historyczny wyrok w sprawie Państwa Dziubak. To właśnie Eksperci Życie Bez Kredytu przygotowali i skierowali do TSUE trzy pytania prejudycjalne, które mają kluczowe znaczenie dla przyszłości kredytobiorców walczących z bankami. Pod lupę Trybunału trafią przede wszystkim zagadnienia związane z tym, w jaki sposób pozwy SLAPP wpływają na bieg przedawnienia roszczeń banków, a także gdzie przebiegają granice ochrony konsumentów w świetle unijnych standardów prawnych.
Bezskuteczność zawieszona a przedawnienie roszczeń banku
Trybunał Sprawiedliwości UE zajmie się oceną, jak w świetle prawa europejskiego należy traktować pozwy inicjowane przez banki w kontekście biegu przedawnienia. W uchwale z kwietnia 2024 roku (sygn. akt III CZP 25/22) Sąd Najwyższy przyjął, że trzyletni termin przedawnienia roszczeń banku rozpoczyna się dopiero w chwili, gdy konsument zakwestionuje uczciwość umowy – np. poprzez złożenie reklamacji lub wniesienie pozwu. Takie podejście tworzy konstrukcję tzw. bezskuteczności zawieszonej, którą jednak w praktyce zaczęto już kwestionować.
Właśnie dlatego TSUE w sprawie oznaczonej sygnaturą C-262/25 rozstrzygnie, czy uzależnianie początku biegu przedawnienia od aktywności konsumenta – poprzez jego wyraźne wystąpienie przeciwko przedsiębiorcy – jest zgodne z unijnymi standardami ochrony konsumentów. Innymi słowy, Trybunał odpowie na pytanie, czy obowiązek „manifestowania sprzeciwu” przez kredytobiorcę nie prowadzi do nieuprawnionego uprzywilejowania banków i osłabienia skuteczności prawa konsumenckiego. Pytanie sformułowane do Trybunału brzmi następująco:
„czy art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich oraz zasady skuteczności, równoważności, proporcjonalności, pewności prawa i prawa do sądu należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie wykładni sądowej przepisów krajowych, zgodnie z którą bieg terminu przedawnienia roszczenia przedsiębiorcy przeciwko konsumentowi o zwrot świadczeń nienależnych spełnionych na podstawie umowy, która stała się nieważna na skutek zawarcia w niej nieuczciwych warunków umownych rozpoczyna się od daty, w której konsument zakwestionował względem banku związanie warunkami umowy?”
Czy banki mogą powoływać się na zasady słuszności, skoro same naruszały prawo?
To zagadnienie ma fundamentalne znaczenie dla frankowiczów i wszystkich konsumentów dochodzących swoich praw. Coraz więcej sądów w Polsce stwierdza, że roszczenia banków o zwrot kapitału uległy przedawnieniu. Zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z kwietnia 2024 r., konsumenci mogą skutecznie podnosić zarzut przedawnienia – w wielu sprawach trzyletni termin już minął, a banki nie zdążyły wnieść pozwów w ustawowym czasie.
Problemem pozostaje jednak art. 117¹ kodeksu cywilnego, który dopuszcza możliwość nieuwzględnienia zarzutu przedawnienia, jeżeli przemawiają za tym względy słuszności. To daje bankom furtkę, by mimo przekroczonego terminu wciąż próbować dochodzić swoich roszczeń.
Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie oznaczonej sygnaturą C-753/24 ma ocenić, czy takie rozwiązanie jest zgodne z unijnymi standardami ochrony konsumenta. Kluczowe pytanie brzmi, czy banki – które masowo naruszały zasady współżycia społecznego, wprowadzając do umów klauzule abuzywne – mogą powoływać się na zasady słuszności, aby przedłużyć swoje roszczenia. Istotne jest, że to wyłącznie działania banków doprowadziły do nieważności tych kontraktów, a konsument nie miał realnego wpływu na ich treść.
Treść pytania prejudycjalnego sformułowanego w tej sprawie jest następująca:
„czy art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich oraz zasady skuteczności, proporcjonalności, pewności prawa i prawa do sądu należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie przepisom krajowym, które pozwalają sądowi krajowemu na uwzględnienie przedawnionego roszczenia przedsiębiorcy przeciwko konsumentowi o zwrot świadczeń nienależnych spełnionych na podstawie umowy, która stała się nieważna na skutek zawarcia w niej nieuczciwych warunków umownych, jeżeli wymagają tego względy słuszności lub zasady współżycia społecznego?”
Czy można frankowiczów obciążać dodatkowymi kosztami?
Jednym z kluczowych zagadnień, które w 2025 roku rozstrzygnie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jest kwestia kosztów procesowych nakładanych na frankowiczów. Sprawa, zarejestrowana w TSUE pod sygnaturą C-746/24, dotyczy sytuacji, w której bank – mimo że sam posługiwał się nieuczciwymi klauzulami – domaga się od kredytobiorcy nie tylko zwrotu kapitału, ale i obciąża go znacznymi kosztami postępowania.
Problem polega na tym, że konsument, składając pozew o unieważnienie wadliwej umowy kredytowej, korzysta z ustawowej ochrony i uiszcza jedynie opłatę sądową w wysokości 1 000 zł. Tymczasem w przypadku kontrpowództwa ze strony banku ryzykuje koniecznością pokrycia kosztów pełnomocnika instytucji finansowej, które są nieporównywalnie wyższe. Opłata sądowa od powództwa banku wynosi bowiem 5% wartości przedmiotu sporu – w praktyce przy kwocie 200 000 zł to aż 10 000 zł. Do tego dochodzą koszty zastępstwa procesowego, które dodatkowo zwiększają obciążenia konsumenta.
Takie rozwiązanie w oczywisty sposób może zniechęcać frankowiczów do podejmowania działań prawnych. Perspektywa ryzyka finansowego, które przewyższa ich możliwości, stoi w sprzeczności z zasadą skutecznej ochrony konsumentów zagwarantowaną w dyrektywie 93/13/EWG. W efekcie banki, stosując kontrpozwy, wykorzystują przewagę ekonomiczną i psychologiczną, aby osłabić determinację klientów i skłonić ich do rezygnacji z roszczeń lub przyjęcia niekorzystnych ugód.
Treść pytania prejudycjalnego sformułowanego w sprawie C-746/24 brzmi:
„czy art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich oraz zasadę skuteczności należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie uregulowaniom krajowym pozwalającym na obciążenie konsumenta kosztami postępowania, w którym sąd krajowy uwzględnił powództwo przedsiębiorcy o zasądzenie od konsumenta zwrotu należności spełnionych na podstawie umowy, która jest nieważna w wyniku zawarcia w niej nieuczciwych warunków umownych”.
Pierwsze sygnały oporu wobec pozwów SLAPP w Polsce
Choć na ostateczne rozstrzygnięcia TSUE dotyczące pozwów SLAPP wciąż czekamy, polskie sądy już teraz coraz odważniej stają po stronie frankowiczów, dostrzegając manipulacyjny charakter praktyk stosowanych przez banki. Szczególnym echem odbił się wyrok Sądu Okręgowego w Płocku (sygn. akt I C 6/22), w którym stwierdzono, że roszczenie Deutsche Banku wobec kredytobiorców uległo przedawnieniu. Orzeczenie to jest już prawomocne i ma szansę wyznaczyć kierunek w podobnych sprawach.
Sąd jednoznacznie podkreślił, że instytucje finansowe – jako profesjonaliści – muszą bezwzględnie przestrzegać terminów przedawnienia, a ich niedochowanie oznacza utratę prawa do dochodzenia roszczeń. W tej konkretnej sprawie wskazano, że bank miał wystarczająco dużo czasu, by złożyć pozew, a zwłoka wynikała wyłącznie z jego własnych zaniedbań. Co więcej, sąd uznał, że samo wniesienie powództwa o zwrot kapitału nie służyło rzeczywistemu rozstrzygnięciu sporu, lecz było próbą zastraszenia kredytobiorców. W konsekwencji bank nie tylko przegrał sprawę, ale również nie uzyskał zwrotu kosztów postępowania.
Wyrok w sprawie Deutsche Banku sygnalizuje rosnącą świadomość sądów na temat istoty pozwów SLAPP. Taktyki polegające na sztucznym wydłużaniu procesów i nakładaniu na konsumentów dodatkowych kosztów coraz częściej są oceniane jako sprzeczne z zasadami uczciwości i współżycia społecznego. Sędziowie zaczynają dostrzegać, że takie działania nie mają nic wspólnego z merytorycznym rozwiązaniem sporu, a jedynie służą wywieraniu psychicznej i finansowej presji na kredytobiorcach.
Orzeczenie płockiego sądu pokazuje, że skuteczne przeciwdziałanie strategiom SLAPP jest możliwe. Wystarczy konsekwentne egzekwowanie obowiązków, jakie ciążą na profesjonalnych podmiotach, oraz respektowanie prawa dotyczącego przedawnienia. Banki, które nie potrafią w terminie dochodzić swoich roszczeń, muszą liczyć się z konsekwencjami – w tym z oddaleniem pozwów i utratą jakichkolwiek podstaw do dalszych roszczeń.

